- Może gdzieś się wybierzemy? - zapytał wpatrując się w jej rubinowe oczy. - A gdzie chcesz mnie zabrać? - odrzekła z uśmiechem. - Zobaczysz, tylko zamknij oczy. I nie podglądaj - dodał uśmiechając się pod nosem. Posłuchała go, a on w tym czasie złapał ją za rękę, po czym w mgnieniu oka zniknęli. Znaleźli się gdzieś na urwisku, z którego można było podziwiać piękne widoki. - Już możesz otworzyć. Kiedy rozejrzała się w wokół siebie, nie mogła uwierzyć w to, co widziała. - Ale tu pięknie.. Po chwili spojrzała na niego obdarzając go lekkim uśmiechem. - Kocham cię - wyznała. - Ja ciebie jeszcze bardziej - odparł. Złożył jej namiętny pocałunek na jej ustach, po czym mocno ją przytulił. - Na zawsze będziemy razem. Nic nas już nie rozłączy. Słowa Josha, dodały jej otuchy. Przy nim czuła się bezpieczna i szczęśliwa. Wiedziała, że teraz już będzie lepiej.
Nastał wieczór. Wtuleni w siebie, leżeli na urwisku wpatrując się w gwiazdy. Nic lepszego nie było niż spędzenie romantycznie czasu ze swoją cudowną drugą połówką. - Gdziekolwiek pójdziesz, pójdę za tobą - powiedział bawiąc się jej kosmykami włosów. Nie pozwolę, żeby ktoś nas rozdzielił. Nigdy. Słysząc słowa te, Yvette wtuliła się do niego jeszcze bardziej. - O, patrz! Spadająca gwiazda - odparła po chwili. - Pomyśl życzenie kochanie - powiedział. - Mam ciebie, nie potrzebuje nic więcej - zerknęła na niego. Uśmiechnęli się szeroko do siebie. - Kocham cię najbardziej na świecie - mówiąc to, pocałował ją czule. Czas mijał i nawet nie zauważyli kiedy było już późno w nocy. - Może wrócimy do twojego domu? - zapytał. - A może... Spożyjemy coś? - zapytała usatysfakcjonowana. - Widzę, że zgłodniałaś.. No dobrze. Pójdziemy - odparł. - Chodź za mną - powiedziała i po chwili skoczyła z urwiska. Zwykły człowiek by się zabił, ale nigdy wampir, czy inne nadprzyrodzone zwierzę. Mają one potężną siłę, zwiększają im się emocje i potrafią zauroczyć osoby, dzięki czemu mogą dowiedzieć się czy ktoś mówi prawdę. Jedyne co może ich zabić to drewniany kołek, w celowany prosto w serce. Podążając leśną, ciemną dróżką, z oddali było słychać szlochanie małej dziewczynki. Doskonały słuch to kolejna zaleta bycia wampirem. Gdy zmierzali w kierunku odgłosów, John przeczuwał, że to może być pułapka.. Kiedy doszli na miejsce, dziewczynka siedziała tuż przy drzewie, skulona i przerażona. Yvette i John zdecydowali przyjrzeć się tej sprawie bliżej. Po cichu stąpając po ziemi, kierowali się do niej. - Co się stało? - spytała spokojnie Yvette. Cisza. - Czemu tu siedzisz w środku nocy? - dopytywał się John. Ponownie nastąpiła cisza. - Słuchaj, nie chcemy zrobić ci krzywdy. Chcemy ci tylko pomóc. - Oni... Wszyscy zginęli... - spłynęła jej łza po policzku. - Ale o czym ty mówisz? - Cała wioska.. spłonęła.. - Yvette, musimy ją z stąd zabrać. Nie może tu dłużej siedzieć - powiedział stanowczym tonem. Odwróciła się w jej stronę. - Chodź - wyciągnęła do niej rękę. Zabierzemy cię w bezpieczne miejsce. Nic ci się nie stanie z nami. Możesz być tego pewna - zapewniła ją. Wyglądała na zmieszaną tą całą sytuacją. W pewnym momencie poczuła się dziwnie.. Czuła jak w wokół niej wirował się cały świat, jakby była na jakiejś karuzeli. Po chwili straciła przytomność.. Bez wahania John zaczął interweniować wraz z jego dziewczyną. Swoją wampirzą szybkością, szybko zaprowadzili ją do jej domku w lesie. Tam położyli ją wygodnie na łóżku. Yvette usiadła obok niej, przykrywając ją kocem.
Nastąpiła cisza. Po chwili wyszli na zewnątrz. - Nie dziwne jest to, że tylko ona się uratowała? - spytała po chwili. Jego wzrok zwrócił się do niej. - Może udało jej się uciec? - Nie sądzę.. - odrzekła. Albo ktoś jej w tym pomógł, albo naprawdę jej samej udało się to zrobić. - Musimy bardziej przyjrzeć się tej sprawie - odpowiedział zaciekawiony. - Też tak uważam. Ale zastanawia mnie jedno.. Czemu zostawili ją samą w środku lasu, w nocy. - Tego dowiemy się, gdy obudzi się. - Ok. Więc pójdę coś zapolować i niedługo wrócę. - Dobrze - powiedział, po czym złapał ją za rękę i przysunął ją do siebie oddając jej pocałunek. Uśmiechnęła się spoglądając mu w oczy. Nie widziała poza nim świata. Gdyby nie on, by jej już tu nie było. To on uratował ją przed złem. Tylko on był na tyle odważny, by zrobić to. Dla niej..
Po jakimś czasie dziewczynka przebudziła się, po czym usiadła wygodnie. Josh natychmiast podszedł do niej. - Wszystko w porządku? Jak się czujesz? - Tak, dziękuję. Właściwie to gdzie ja jestem? - spytała rozglądając się. - U mnie - odpowiedziała Yvette wchodząc do domku, 'niosąc' jedzenie. Dziewczynka przyglądała im się uważnie. Miała wrażenie, że wpakowała się w kłopoty.. - Jak masz na imię? - zagaił. - Samantha Force. - Ja jestem John Loss. - Wiem - odparła. - Wiesz? - spytał zdziwiony. - To ty uratowałeś Yvette, prawda? - Tak. Ale skąd o tym wiesz?! - wtrąciła się Yvette.
Nastąpiła cisza. Po chwili wyszli na zewnątrz. - Nie dziwne jest to, że tylko ona się uratowała? - spytała po chwili. Jego wzrok zwrócił się do niej. - Może udało jej się uciec? - Nie sądzę.. - odrzekła. Albo ktoś jej w tym pomógł, albo naprawdę jej samej udało się to zrobić. - Musimy bardziej przyjrzeć się tej sprawie - odpowiedział zaciekawiony. - Też tak uważam. Ale zastanawia mnie jedno.. Czemu zostawili ją samą w środku lasu, w nocy. - Tego dowiemy się, gdy obudzi się. - Ok. Więc pójdę coś zapolować i niedługo wrócę. - Dobrze - powiedział, po czym złapał ją za rękę i przysunął ją do siebie oddając jej pocałunek. Uśmiechnęła się spoglądając mu w oczy. Nie widziała poza nim świata. Gdyby nie on, by jej już tu nie było. To on uratował ją przed złem. Tylko on był na tyle odważny, by zrobić to. Dla niej..
Po jakimś czasie dziewczynka przebudziła się, po czym usiadła wygodnie. Josh natychmiast podszedł do niej. - Wszystko w porządku? Jak się czujesz? - Tak, dziękuję. Właściwie to gdzie ja jestem? - spytała rozglądając się. - U mnie - odpowiedziała Yvette wchodząc do domku, 'niosąc' jedzenie. Dziewczynka przyglądała im się uważnie. Miała wrażenie, że wpakowała się w kłopoty.. - Jak masz na imię? - zagaił. - Samantha Force. - Ja jestem John Loss. - Wiem - odparła. - Wiesz? - spytał zdziwiony. - To ty uratowałeś Yvette, prawda? - Tak. Ale skąd o tym wiesz?! - wtrąciła się Yvette.